Skarpetki Hetman

Skarpety. Cóż można jeszcze wymyślić w skarpetach? Zdawać by się mogło kawałek materiału. 

A no można. Pierwszy raz skarpety HETMAN-a założyłem na krótki dwugodzinny trening. Pierwsze wrażenia? Są spoko. Zakłada się je szybko, bezproblemowo. Wsuwają się na nogę łatwo i dobrze przylegają do ciała. Długość średnia czyli dla mnie zdrowy kompromis. Jedni wolą dłuższe inni krótsze – kwestia gustu. W bucie wygodne bo bezszwowe, nie czuć żadnych elementów. Pięta otulona dokładnie nic nie odstaje. Po bokach mają panele z rzadszą gęstością nitek, co służy wentylacji. 

Kolejny raz założyłem je na długi maraton gdzie jechałem przez noc i tu do głosu dochodzi cecha która charakteryzuje i wyróżnia te skarpety. Oprócz żywego koloru ( ja wybrałem czerwony) mają one wstawki które odbijają światło w nocy. Dla mnie jest to bardzo ważne. 

Co jak co ale bezpieczeństwo to podstawa. Jeśli za podobną cenę mam możliwość wyboru dobrych skarpet z wstawkami które zwiększą poziom widoczności, a zatem mojego bezpieczeństwa to wybieram HETMANA. 

Na maratonie była burza więc szybko skarpety zrobiły się mokre i błoto spod kół trafiło na nogi. No brudoodpornych skarpet jeszcze nie wyprodukowano więc skarpy zrobiły się brudne i ciemne. Na szczęście testy prania przeszły pomyślnie i wróciły do swojego dziewiczego koloru. Założę je jeszcze dzisiaj. 

PS. Ale te skarpety mają jeden smaczek. Na wierzchu i na spodzie mają fajne teksty motywacyjne. Aż się gęba śmieje sama, jak się je zakłada a i w towarzystwie nie tylko kolarzy na pewno zwraca to uwagę. Będę je nosił nie tylko na rower. Dla mnie super. 

Komentarze
(0)
Dodaj komentarz